Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy NIEZŁOMNYCH (Wyklętych)”. E. Leniart - Chcemy, aby wszystkie komunistyczne wyroki zostały unieważnione
W Rzeszowie odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Uroczystości rozpoczęły się mszą św. w rzeszowskiej Farze. Następnie uczestnicy przeszli pod Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie.
Samo kreślenie "wyklęci" jest mylne, ponieważ Ci ludzie są Niezłomnymi bohaterami i we współczesności trudno takich szukać. Ci bohaterowie są zdyskredytowani tylko i wyłącznie przez aparat komunistyczny.
Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” przypada 1 marca, bo tego dnia w 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie strzałem w tył głowy zostali zamordowani przez komunistów członkowie IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – prezes WiN ppłk Łukasz Ciepliński („Pług”, „Ludwik”) i jego najbliżsi współpracownicy: Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory i Karol Chmiel. Ich ciała komuniści zakopali w nieznanym miejscu. Stanowili oni ostatnie kierownictwo ostatniej ogólnopolskiej organizacji kontynuującej od 1945 r. tradycję AK. Aresztowano ich w czasie od listopada 1947 do lutego 1948 r. Przeszli wyjątkowo barbarzyńskie śledztwo.
- Chcemy w sejmie uchwalić ustawę, która nieważni wszystkie komunistyczne wyroki wydane na Żołnierzach Niezłomnych. Tak, aby świecili pełnym światłem - mówiła poseł Ewa Leniart.
Ci żołnierze, którzy przeżyli wojnę zostali odznaczeni za swoją działalność w Armii Krajowej a następnie po jej przemianowaniu w zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość. Jednak Ci bohaterowie szybko byli niszczeni przez aparat komunistyczny. Bronisław Stęga jako, że nie wyraził zgody na współpracę z UB był wyjątkowo atakowany, później więziony i torturowany w więzieniu na rzeszowskim Zamku. Ostatecznie wyrok WSW skazał go na karę śmierci poprzez powieszenie na szubienicy na placu Ofiar Getta. Akta wskazują na próbę przypisania mu wielu win, sprzeczność w zeznaniach świadków. Np. jeden z nich mówi, że Bronisław Stęga i jego rodzina to porządni ludzie i jest nie możliwe aby dopuścił się morderstwa na jego synu ponieważ byli w dobrej komitywie. A w następnym zeznaniu wskazuje Bronisława jako osobę, która z dużym prawdopodobieństwem go popełniła. Wszelkiego rodzaju przekupstwa np. za kwintal pszenicy były dość popularne w tamtych czasach, więc bardzo możliwe że w tym przypadku też tak było. Ogólnie zarys akt wskazuje na ogrom manipulacji i ewidentnej próby skazania Bronisława Stęgi za spreparowany zarzut. W aktach znajduje się też oświadczenie o współpracy z UB Henryka Kunysza, który był przyjacielem Bronisława i bliskim współpracownikiem w jego drużynie. Bronisław Stęga dostaje rozkaz w 1945 r formowania własnej drużyny m. in. od Bojdy z Malawy jako, że AK (oczywiście pod inną nazwą) nadal istnieje. Kunysz już w 1945 r czyli w momencie przemianowania Armii krajowej na Wolność i Niezawisłość rzekomo mówi do Bronisława, że "ma dość organizacji" i odmawia współpracy z nim. Jednak podjął współpracę z aparatem komunistycznym.
Bronisław Stęga to zasłużony żołnierz AK w Akcji Kośba, która odbyła się 25 maja 1944 r. i skończyła się likwidacją dwóch funkcjonariuszy gestapo: Fridricha Pottebauma i Hansa Flaschke. Z zapisów archiwalnych wynika, że miał być przywódcą tej akcji, ale ostatecznie nie został ze względu na rozpoznawalność. Był kolejarzem na Dworcu PKP w Rzeszowie i był znany gestapowcom ponieważ ich sztab był zlokalizowany zaraz przy ul. Kolejowej. Jednak odegrał rolę strategiczną w ww akcji, a do takiej roli przypisywani byli żołnierze inteligentni, opanowani, którzy z zimną krwią potrafili zachować spokój w obliczu ataku. Wszelkiego rodzaju publikacje jakoby Bronisław Stęga wszedł do akcji ad hoc są ignorancją i świadczą o braku znajomości historii. Takie akcje były rzetelnie przygotowywane i szczegóły znali tylko ci, co mieli wziąć w nich udział. Zupełną arogancją jest też podawanie jakoby Bronisław Stęga był pomijany przez kolegów - żołnierzy ze względu na "prowadzenie się". Po wojnie z drużyny Bronisława Stęgi został tylko Władysław Skubisz i Henryk Kunysz. Władysław Skubisz jako inteligentny człowiek chciał skończyć Licem im. Konarskiego w Rzeszowie, ale UB skutecznie go niszczyło. Doprowadziło to do jego śmierci pomimo tego, że Bronisław Stęga bronił go. Ostatecznie został Henryk Kunysz, który według opinii i zeznań znajdujących się w aktach rozprowadzał na temat Bronisława Stęgi szkalujące opowieści. A to docierało do różnej maści publikatorów, którzy je powielili. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Henryk Kunysz wydał Bronisława Stęgę znając jego każdy krok. Może wynikało to z czysto ludzkiej zazdrości o pewne zalety Bronisława Stęgi i uznanie w gronie żołnierzy AK. Bronisław Stęga został odznaczony medalami i Krzyżem Virtuti Militari, czyli najwyższym polskim odznaczeniem wojskowym, ustanowionym 22 czerwca 1792 roku przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego po bitwie pod Zieleńcami. To wszystko zabrali mu komuniści i do dzisiaj nie wiadomo, gdzie one są i gdzie są jego szczątki ponieważ ekshumacji nie było. Na cmentarzu Pobitno w Rzeszowie znajduje się jego symboliczny nagrobek. Należy podkreślić, że Bronisław Stęga nikogo nie wydał pomimo tortur. O tym będzie więcej...
Kinga Kuźniar





































































































Komentarze
Prześlij komentarz